Sukcesy naszych partnerów

Trzy sklepy w 5 lat! Wojciech Michalak z Łodzi w krótkim czasie otworzył trzy sklepy, ostatni 22 lutego. Wszystkie działają pod szyldem Odido. Detalista zdradził nam, dlaczego wybrał sieć tworzoną przez Makro.

- Większość zakupów robię w Makro Cash & Carry, gdzie ceny dla franczyzobiorców są korzystniejsze. Dodatkowo moi klienci dostają do domów gazetkę promocyjną - wylicza zalety członkostwa w sieci Odido Wojciech Michalak.

Od gastronoma do detalisty

Współpraca Michalaka z Makro Cash & Carry zaczęła się jeszcze w latach 90, kiedy ruszyła pierwsza łódzka hala z tym szyldem. Biznesmen prężnie działał wówczas w gastronomii. - Prowadziłem sieć barów w pomieszczeniach Politechniki Łódzkiej. Oczywiste było, że część towarów brałem z Makro - mówi. Po kilku latach łódzki przedsiębiorca zrezygnował jednak z tej branży. - Czynsze były za wysokie - wyjaśnia. - Z inspiracji żony Doroty postanowiłem wejść w spożywkę. Pięć lat temu uruchomiłem pierwszy sklep pod szyldem Twoje Delikatesy. To okazało się strzałem w dziesiątkę - wspomina. Nieduża osiedlowa placówka przynosiła zyski, więc Michalak ruszył z następnymi. - Przez ostatnie lata zawsze miałem zyski. W ostatnim roku, licząc luty 2012 do lutego 2013, wzrost w moich dwóch sklepach sięgnął 15 procent - wylicza.

Kolejny, trzeci, działający pod szyldem ODIDO otworzył 22 lutego przy ulicy Tuszyńskiej. Placówka funkcjonuje w starej kamienicy, w której do niedawna także działał sklep spożywczy. - Taki późny Gomułka - określa jego stan Michalak. Po kilkumiesięcznym remoncie sprzedaż w odnowionych ścianach ruszyła pełną parą.

Letnie hity i marki własne Makro

- 95 procent towaru biorę z Makro Cash & Carry. W resztę zaopatruję się między innymi w wędliniarskiej hurtowni Panda, czy piekarni Jazon 2 z Bełchatowa - tłumaczy biznesmen. W jego sklepach wędliny są na bieżąco krojone, klient może poprosić nawet o dwa plasterki specjałów z JBB, czy Indykpolu.

Bardzo ważną rolę w ofercie odgrywa nabiał marki Jogo (z Łódzkiej Spółdzielni Mleczarskiej). Bez jogurtów, czy serków Jogo nie ma w Łodzi handlu - twierdzi detalista. Podobnie jest z majonezami z Zakładów Przetwórstwa Owoców i Warzyw "Motyl", przetworami z firmy Braci Urbanek, czy przecierami marki Łowicz. - Postawiłem także na marki własne Makro Cash & Carry. Wyroby z logo Aro oraz Fine Food zyskują klientów, bo są tanie i dobrej jakości - tłumaczy Michalak. Ale to nie koniec pomysłów na rozwój.

Dorota Michalak, żona właściciela, która ma duży wpływ na dobór asortymentu, mowi, że w najbliższym czasie w sklepach pojawi się także półka z produktami prozdrowotnymi. Jest więc szansa, że sklep zyska nowych klientów, a jego zyski kolejny raz skoczą w górę.

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Zamknij ×